/źródło Diecezja Bielsko-Żywiecka/

„Proces beatyfikacyjny to jest wielki dar dla Kościoła. To nie jest jakaś próba docenienia takiego czy innego człowieka, ale to jest odkrywanie, w jaki sposób poprzez konkretną osobę Pan Bóg działał dla nas, w jaki sposób umacniał nas na drodze naszego życia i powołania” – podkreśla w rozmowie ks. Stanisław Mieszczak SCJ, postulator w procesie beatyfikacyjnym sługi Bożego ks. Jana Marszałka. Biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel wyznaczył datę oficjalnego otwarcia procesu kanonicznego wieloletniego proboszcza w Łodygowicach na 30 listopada 2023 roku, w święto św. Andrzeja Apostoła. Wydarzenie to odbędzie się w kurialnej kaplicy w Bielsku Białej.

Po wyrażeniu pozytywnej opinii przez Konferencję Episkopatu Polski, odnośnie do rozpoczęcia przez bp. Romana Pindla procesu beatyfikacyjnego ks. prał. Jana Marszałka w marcu 2021 r., po „Nulla osta” ze strony watykańskiej Kongregacji ds. Kanonizacyjnych z 21 grudnia 2021 r. oraz edykcie biskupa bielsko-żywieckiego z 15 maja ub. roku będzie to kolejny krok w procesie zmierzającym do wyniesienia charyzmatycznego kapłana na ołtarze.

Proces beatyfikacyjny rozpoczyna się oficjalnie od pierwszej uroczystej sesji trybunału, podczas której osoby zaangażowane w dochodzenie heroiczności cnót i sławy świętości składają stosowną przysięgę, zobowiązując się do staranności w prowadzonych działaniach i zachowania tajemnicy przewidzianej prawem. Uroczysta sesja jest połączona z modlitwą. Kolejnymi etapami są przesłuchania świadków, których listę oraz zakres stawianych im pytań opracowuje promotor sprawiedliwości.

Jak zaznacza w rozmowie pochodzący z Łodygowic ks. Mieszczak, proces beatyfikacyjny jest długą drogą i tak naprawdę rozpoczął się on nieformalnie 30 lat temu od spotkań na parafii, gdy łodygowicka Akcja Katolicka zaczęła przybliżać postać ks. Marszałka, a księża rodacy poprosili biskupa o rozpoczęcie starań o beatyfikację kapłana żyjącego mocno w świadomości wiernych.

„Dodatkowym bardzo silnym motywem dla nas było to, że Jan Paweł II, dzisiaj święty. Ile razy spotykaliśmy go, chociażby w czasie pracy w Rzymie czy też wcześniej, w czasie studiów, nieraz pytał się: a robicie coś w sprawie ks. Marszałka? I dla nas stało się takim mocnym imperatywem. Wreszcie udało się. W 2019 roku biskup Roman zdecydował, by, muszę to tak powiedzieć, przymusić mnie do tego, żebym rozpoczął pracę jako postulator. Chodziło o taką robotę od dołu: zbieranie dokumentów, porządkowanie, ustalanie świadków. Przez cztery lata takiej pracy systematycznej udało się zebrać naprawdę bardzo dużo dokumentów” – zaznacza i przypomina, że sporo materiałów z biblioteki ks. Marszałka zebrała wcześniej Akcja Katolicka.

„Myśmy to wszystko opracowywali i dlatego też dzisiaj możemy przedstawić całą zebraną dokumentację. Pytanie ludzi i zbieranie świadectw, które może jeszcze nie mają właściwie wartości procesowej, są wyrazem czegoś, co ludzie dotknęli, co przeżyli. I w sumie mamy tego bardzo dużo. Samych homilii o ks. Marszałku, które głosili księża w ostatnim czasie mamy ponad 200. Te rzeczy mówią w ogóle o roli kapłana, ale w kontekście naszego kandydata na ołtarze. Na pewno owe dokumenty mają wartość służącą pełniejszemu ukazaniu postaci ks. Marszałka” – wyjaśnia.

Oficjalna inauguracja pracy trybunału postulacyjnego odbędzie się w kaplicy kurialnej i sesja będzie miała charakter publiczny. Obecni na niej będą m.in. przedstawiciele parafii, z którymi był związany ks. Marszałek. Podczas sesji postulator przedstawi wyniki dotychczasowych prac z ostatnich czterech lat.

Całemu procesowi beatyfikacyjnemu ks. Marszałka towarzyszy hasło „Człowiek mądrej wierności”, które wymyślił ks. prałat Stefan Misiniec, będący przez długie lata wikariuszem w parafii kierowanej przez ks. Marszałka. Ks. Mieszczak przyznaje, że to hasło niezwykle trafne.

„Widziałem, że ta wierność w przypadku ks. Marszałka to nie jest ślepa wierność – zwykłe podporządkowanie biskupowi. On współpracował jako człowiek mądry, rozsądny z każdym z biskupów, którzy kolejno byli na stolicy krakowskiej. Dowodem tego szacunku ze strony biskupów są ich listy, a nawet od św. Jana Pawła II, do końca życia. Potem ten telegram papieża na dzień śmierci ks. Marszałka. On budził szacunek, bo był blisko człowieka. To wynika właśnie z jego mądrości duszpasterskiej” – zaznacza. Zauważa, że specjalne logo do całego procesu beatyfikacyjnego zaprojektował wybitny artysta profesor Michał Kliś, rodak z Łodygowic, uczeń ks. Marszałka.

Ks. Mieszczak wspomina, że jako kleryk mógł zapoznać się ze specyficznym sposobem patrzenia na Boże sprawy, jakie charakteryzowało ks. Marszałka. „Pomagałem mu w archiwum coś tam porządkować. W pewnym momencie mówię mu: księże prałacie, może byśmy zrobili jakąś akcję powołaniową? Przerwał pracę i powiedział, by usiąść. To była najkrótsza i najpiękniejsza katecheza. Mówi: Stasiu, to ty chcesz robić akcje o powołania? Nie, o powołania trzeba się codziennie modlić, trzeba pościć, trzeba chorych prosić o modlitwę. A ja dziś jeszcze dodaję: trzeba było mieć otwartą plebanię tak, jak on miał. Myśmy z przyjemnością biegli na tę plebanię. W taki oto sposób on myślał o posłudze kapłańskiej. Te pół godziny przed każdą Mszą św., kiedy on był częściowo w zakrystii, częściowo zaś w konfesjonale. To był sposób jego przygotowywania się. Do końca życia nigdy nie lekceważył samego momentu podniesienia. To milczenie w zakrystii było swoistym gestem. On nas nigdy nie upominał, nawet, jak rozmawialiśmy. Tylko popatrzył – wystarczyło. Nas to budowało. Chyba więcej się nauczyłem wtedy, niż potem w seminarium” – zwierza się i wskazuje na inną cechę ks. Jana – głęboką pobożność eucharystyczną, a także tę związaną z kultem Serca Pana Jezusa.

Sercanin zauważa, że ks. Marszałek pokazywał, jak znosić bolesne doświadczenia po chrześcijańsku. „Przecierpiał wyrzucenie z parafii. Kiedy w jego zapiskach w kronice parafialnej szukałem, nie znalazłem ani jednego złego słowa pod adresem tych, którzy go prześladowali. Tak samo, jak nie ma żadnego złego słowa pod adresem ludzi, którzy potem, oczywiście inspirowani przez ubeków, próbowali jeszcze raz zmontować taką akcję przeciwko niemu. Jego mądrość była zakorzeniona właśnie w tym zaufaniu Chrystusowi. Ufał, że On go prowadzi. Drugim fundamentem jego wierności to zaufanie do Matki Bożej” – podkreślił.

Jak akcentuje postulator, w procesie beatyfikacyjnym czy kanonizacyjnym jest bardzo ważne, by dostrzec, że kandydat na ołtarze żyje już między ludźmi jako człowiek święty.

„My regularnie co miesiąc spotykamy się na specjalnej modlitwie. Modlimy się jeszcze nie przez jego wstawiennictwo, bo tego nie możemy, ale modlimy się właśnie do Boga o to, żeby nam pomógł w różnych sprawach. To możemy robić prywatnie. Kiedy Stolica Apostolska pytała, czy są jakieś przejawy kultu, czy ludzie modlą się przy grobie księdza, odpowiadaliśmy, że tak. Więc cud jest troszkę na drugim miejscu. Proces jest po to, żeby zobaczyć, czy ten człowiek żyje w świadomości wspólnoty Kościoła jako święty” – uśmiecha się kapłan.

„Proces beatyfikacyjny to jest wielki dar dla Kościoła. To nie jest jakaś próba docenienia takiego czy innego człowieka, ale jest odkrywaniem, w jaki sposób poprzez konkretnego człowieka Pan Bóg działał dla nas, w jaki sposób umacniał nas na drodze naszego życia i powołania. Dlatego ten proces beatyfikacyjny, który już w jakiś sposób zaczął się od przygotowania, teraz będzie trwał. On jest dla nas darem, bo możemy odkryć, jak wiele zależy od nas ludzi w Kościele, od tych, których Pan Bóg powołał i dał im szczególne zadanie. Jestem przekonany, że ks. Marszałek to naprawdę wielki święty w naszym środowisku” – zaznaczył na koniec.

Do starań, które doprowadziłyby do wyniesienia tego kapłana na ołtarze zachęcał niegdyś sam Jan Paweł II. Zdaniem papieża-Polaka, ks. Marszałek „głębią swego życia wewnętrznego i dobrocią pociągał ku sobie ludzi, budził zaufanie i ukazywał Boga”.

Pod koniec 2018 roku bp Roman Pindel, zapowiadając rozpoczęcie przygotowań do procesu beatyfikacyjnego ks. Marszałka, zauważył, że liczni duchowni pochodzący z podżywieckiej wioski, rzesza księży wikariuszy, kilku biskupów i bardzo wielu wiernych zamierzają złożyć świadectwa o gorliwym i świętym życiu kapłana. Wyraził jednocześnie nadzieję, że kolejne etapy procesu doprowadzą do wyniesienia na ołtarze pierwszego błogosławionego za staraniem diecezji bielsko-żywieckiej.

Ks. prałat Jan Marszałek zmarł w 1989 roku, w wieku 82 lat jako emerytowany proboszcz w Łodygowicach k. Żywca. Jest pochowany w grobowcu kapłanów na łodygowickim cmentarzu parafialnym, wśród swoich parafian.

Do Łodygowic posłał go w 1951 jeszcze kard. Adam Stefan Sapieha. Wcześniej, od 1942 roku był administratorem parafii Bachowice.

„Przez 38 lat posługi kapłańskiej budował wspólnotę tego Kościoła swoim mądrym duszpasterzowaniem i wiernością Kościołowi Chrystusowemu. W parafii bardzo troskliwie dbał o odnowę moralną parafian, noszących na sobie skutki wojny i zawirowań powojennych. Przeprowadził spokojnie wspólnotę parafialną przez czas Soboru i pierwszych zmian związanych z reformą w Kościele oraz pomógł wiernym przeżyć dogłębnie Millennium chrztu Polski” – zwraca uwagę ks. Mieszczak, wskazując na wrodzoną roztropność ks. Marszałka i jego wierność pasterzom, a także głębokie zaufanie do Chrystusa.

„Nie było tam błyskotliwości, chęci imponowania, ale prostota w życiu i w zachowaniu, nieustanne pogłębianie wiedzy teologicznej i zatroskanie o wszystkich parafian. Pokorne sprawowanie liturgii, troska o służbę liturgiczną oraz solidna katecheza spowodowały, że ponad trzydziestu młodych ludzi doprowadził jako prymicjantów do ołtarza. Do zakonów wstąpiło też około 10 dziewcząt” – wylicza.

Kandydat na ołtarze cieszył się wielkim zaufaniem kard. Karola Wojtyły i potem kard. Franciszka Macharskiego, którzy posyłali pod jego opiekę diakonów na praktykę duszpasterską oraz neoprezbiterów na początek posługi kapłańskiej.

Ks. prałat Jan Marszałek pochodził z Krzeczowa k. Myślenic, gdzie urodził się 8 czerwca 1907 roku. Został wyświęcony na kapłana w 1932 roku w Krakowie. W krakowskim seminarium byli wtedy dzisiaj już błogosławieni ks. Piotr Dańkowski i ks. Władysław Bukowiński, a także czcigodny obecnie sługa Boży ks. Michał Rapacz.

Całe posługiwanie kapłańskie ks. Marszałka było związane z archidiecezją krakowską, bo aż do chwili jego śmierci parafia Łodygowice należała do tej diecezji. Po powstaniu diecezji bielsko-żywieckiej wieś znalazła się na terenie nowej jednostki administracyjnej Kościoła w Polsce.

W Łodygowicach każdego 16. dnia miesiąca, w dniu przejścia ks. Jana do Domu Ojca, odbywa się modlitwa o rozpoznanie woli Bożej w sprawie tego kapłana. Powstało kilka publikacji na jego temat. Istnieje strona internetowa z aktualnościami na temat prac zmierzających do beatyfikacji (https://janmarszalek.pl). Koło kościoła jedna z ulic została nazwana jego imieniem. Miejscowy oddział Akcji Katolickiej już od wielu lat wiernie podtrzymuje pamięć o tym duszpasterzu.

Otwarcie procesu zbiega się z jubileuszem 650 lat istnienia parafii w Łodygowicach.

/źródło Diecezja Bielsko-Żywiecka/
Podziel się artykułem:
FaceBook  Twitter